Strona główna/SĄSIEDZI. Jak wojna zmieniła miasta Donbasu

SĄSIEDZI. Jak wojna zmieniła miasta Donbasu

Jak wojna zmieniła miasta Donbasu
Switłana Osławska

Od 2014 roku w miastach zarówno obwodu donieckiego, jak i ługańskiego, które pozostały po kontrolą Ukrainy, dokonują się ważne zmiany w życiu kulturalnym i obywatelskim. Zmienia się również sposób, w jaki te miasta są postrzegane przez reszta resztę kraju.

Siewierodonieck, Lisiczańsk, Kramatorsk, Kostantynówka – to miasta z przemysłowym spadkiem. Nie przyjeżdżano tutaj, by podziwiać architekturę lub przyrodę. Radziecka zabudowa i przemysłowe giganty – co tu podziwiać? A przyroda? Step i nic więcej.

W 2014 roku miasta te doświadczyły ataku separatystów i walk. Dziś  rodzą się tu (i nie tylko w tym regionie), rozwijają niezależne inicjatywy obywatelskie, które zmieniają  miasta Donbasu. I nawet teraz, szczególnie dzięki animatorom kultury z Kijowa i innych miejsc Ukrainy, rośnie tu przekonanie, że także przemysłowy Donbas posiada coś wartościowego – to, co może zaciekawić gościa z zewnątrz. Pojawia się świadomość, że przeszłość Donbasu nie wiąże się jedynie z radziecką historią, a nawet i pozostałości po radzieckich czasach mają swoją wartość.

Nowi ludzie

Maj 2014 roku (cztery lata temu), przechadzam się po ulicach Siewierodoniecka. Trafiam do starej części miasta – miejscowi nazywają „starymi dzielnicami” te okolice, które zostały zbudowane w latach 1930–1950; nie mają one nawet stu lat. Stoję na placu Lenina (pomnik Lenina zostanie zdemontowany dopiero za trzy miesiące) i fotografuję flagę „republiki”,  która – można powiedzieć – pokojowo powiewa nad ratuszem. W mediach społecznościowych piszę, że miejscowi spokojnie i obojętnie jedzą lody, rzucają ziarna gołębiom i nie myślą, że zajęcie budynków miejscowej administracji odbywa się praktycznie na ich oczach. Wówczas mało kto zastanawiał się nad tym, że jest świadkiem wydarzeń historycznych.

Flaga „republiki” w Siewierodoniecku wisiała do lipca. Armia ukraińska uwalniała miasto właściwie bez walki, inaczej niż to następowało w przypadku sąsiedniego Lisiczańska. Siewierodonieck wrócił pod kontrolę władz ukraińskich latem, podobnie jak Konstantynówka, Kramatorski inne miasta.

Od tego momentu dla miast Donbasu rozpoczęła się zupełnie nowa epoka. Znalazły się one w centrum kryzysu humanitarnego. Dlatego też tutaj otwierane są biura organizacji międzynarodowych oraz fundacji charytatywnych: Norweska i Duńska Rada ds. Uchodźców, Węgierska Służba Pomocy Ekumenicznej, HelpAge International, misja obserwatorów OBWE i inne. Oznacza to proste, ale niecodzienne dla tych miejsc zjawisko: tutaj przyjeżdżają nowi, chociaż i tymczasowi mieszkańcy. Do Siewierodoniecka i Kramatorska przeniosła się administracja obwodu ługańskiego i donieckiego oraz inne organy państwowe, a wraz z nimi pracownicy tych instytucji. Wszyscy ci ludzie po pierwsze potrzebują miejsc, gdzie mogliby wydać pieniądze, po drugie przywożą ze sobą nowe zwyczaje spędzania wolnego czasu.

W związku z tym w miastach otwierane są pierwsze kawiarnie – nie restauracje, gdzie wyprawia się wesela, i nie bary, ale właśnie kawiarnie. Miasta właściwie od zera zaczynają kształtować kulturę spędzania wolnego czasu w kawiarniach – jeszcze 10 lat temu nie można było sobie tego nawet wyobrazić. Na przykład w Siewierodoniecku studniówkę można było zorganizować w „sport-barze”.

Nie tylko instytucje międzynarodowe, lecz także organizacje z innych części Ukrainy są zainteresowane tym, by wesprzeć wschodnie rubieże kraju: okazało się, że nie jest tak trudno znaleźć dofinansowanie na projekty realizowane na powojennym terytorium. Oświata, społeczeństwo obywatelskie, równość płci, dynamiczne muzea – do miast Donbasu napływają nie tylko nowe idee, ale również nowe słownictwo. Najróżniejsze treningi, seminaria i inne krótkotrwałe programy dla uczestników z całej Ukrainy odbywają się w miastach, do których nikt wcześniej nie przyjeżdżał.

Krajobraz miasta zmieniają również przesiedleńcy: zarówno pojedynczy ludzie, jak i instytucje. Tutaj przemieściły się uniwersytety, pojawiło się więcej młodych ludzi. Oprócz jednostek oświaty z okupowanych terytoriów wyjeżdżają również teatry i filharmonie. W Siewierodoniecku budynek teatru dramatycznego przez długie lata stał zamknięty. Dziś teatr odremontowano i swoją siedzibę ma tutaj Ługański Akademicki Teatr Muzyczno-Dramatyczny. Jego przedstawienia zbierają pełne sale widzów (chociaż poziom teatru, to temat na inną rozmowę). W mieście działa awangardowa pracownia teatralna Oleksandra Szmala „Art&Гарт”Ta niezależna przestrzeń teatralna wraz z jej założycielem przeniosła się z Ługańska.

Którzy budują zaufanie

Sytuacja opisana powyżej i ogólny rozwój społeczeństwa obywatelskiego w różnych sferach życia Ukrainy wpływają na to, że w miastach Donbasu pojawiają się niezależne oddolne inicjatywy. Ich celem jest zmiana życia w miastach na lepsze oraz zaspokojenie kulturalnego głodu mieszkańców, zgodnie ze słowami Mykoły Dorochowa, współzałożyciela nieformalnej oświatowej i twórczej przestrzeni „Wilna Chata” [pol. Wolna Chata/Dom – przyp. tłumaczki] w Kramatorsku – pierwszej inicjatywytego typu.

Podobne do „Wilnej Chaty” lokacje pojawiają się w sąsiednich miastach (platforma inicjatyw w Słowiańsku „Tepłycia” [pol. Szklarnia – przyp. tłumaczki], wolna przestrzeń „Druzi” [pol. Przyjaciele – przyp. tłumaczki] w Konstantynówce). Wskazane działalności stanowią otwartą przestrzeń dla wszystkich zainteresowanych inicjatywami społecznymi i rozwojem. Rzeczywiście, tutaj można pograć w gry planszowe i posłuchać wykładu lub go wygłosić albo po prostu znaleźć kompanów nieobojętnych na potrzeby swojego rodzinnego miasta. Ważne jest to, że tworzenie wspomnianych przestrzeni inicjują miejscowi (niektórzy, jak na przykład założyciele przestrzeni „Druzi”, wrócili do Konstantynówki z Kijowa). Drugą istotną kwestią jest to, że inicjatywy nie zamykają się w przestrzeni fizycznej, organizowane są festiwale w strefie przemysłowej czy wielkanocne hajiwki [1].  Wokół tych aktywności zaczynają się integrować ludzie, którzy pragną zmian.

Takie przestrzenie kształtują wzajemne zaufanie: aktywistów, ludzi biznesu, władzy, obywateli.

„Możemy uciekać od swoich problemów, wyjeżdżając do większych i piękniejszych miast… Ale lepiej zrobić tak, żeby w domu było dobrze, by nie było konieczności wyjazdu” – mówi Mykoła Dorochow.

„Ojczyznę kochać trzeba i szanować”

Na początku 2018 roku grupa uczniów starszych klas z ziemi donieckiej kręci film historyczny pt. Belgijska przeszłość Konstantynówki. Jego temat nie bierze się znikąd. Stworzone w Kijowie po Rewolucji Godności „Ukraińskie Kryzysowe Centrum Medialne” organizuje serię wystaw w przemysłowych miastach Donbasu, opowiadających o „niewidzialnym” europejskim dziedzictwie kulturowym. Po doświadczeniu takich wystaw mieszkańcy z podziwem dowiadują się, że w Konstantynówce i Lisiczańsku pierwsze fabryki wraz ze społeczną infrastrukturą wokół nich zostały zbudowane kilka dziesięcioleci przed powstaniem ZSRR.

„W czasach radzieckich funkcjonowała oficjalna retoryka, głosząca, że industrialny Donbas został zbudowany za stalinowskich pięciolatek, a do tego czasu… jak gdyby tam było dzikie pole. A przecież już wcześniej jeżdżono na Wschód, by popatrzeć na europejskie budynki, zobaczyć, jak żyją Europejczycy, do jakich klubów czy restauracji chodzą” – opowiada Leonid Maruszczak, kierownik sekcji kultury w „Ukraińskim Kryzysowym Centrum Medialnym”.

Mieszkańcy obserwują, jak do ich miasta przyjeżdżają ludzie z całej Ukrainy i nawet europejscy politycy, zaczynają uświadamiać sobie wartość czegoś, co do tej pory traktowali jako zwyczajne stare budynki.

Następnym krokiem ma być nie jedynie pasywne uświadomienie sobie wartości architektury miasta, ale również poczucie odpowiedzialności i aktywna działalność na rzecz ratowania tego kulturowego spadku.

W 2016 roku grupa artystyczna „De Ne De” [pol. Gdzieniegdzie – przyp. tłumaczki] rozpoczęła serię ekspedycji po małych miastach Ukrainy i akcję flashmob w mediach społecznościowych z hashtagiem#любитазнайсвійріднийкрай [pol. kochaj i znaj swój rodzinny kraj – przyp. tłumaczki] (z ironiczną aluzją do hasła ze szkolnych podręczników). To przedsięwzięcie natchnęło młodych ludzi z miasteczek, by zaciekawić się tym, co widzą wokół siebie.

Marija Kelij opowiada, że gdy pierwszy raz pojechała do Lwowa, to nie wiedziała, jak opowiedzieć o swoim rodzinnym mieście ludziom, którzy nigdy w nim nie byli. „Nas nie uczono, jak kochać swoją małą ojczyznę, co zrozumiałam dopiero dziś. Po 2014 roku dotknęło mnie to. Wspólnie z przyjaciółmi w Słowiańsku, gdzie się uczyłam, zaczęliśmy zwracać uwagę na budynki i architekturę. Chcieliśmy poznać samych siebie, dokopać się do tego, co znaczy dla nas nasza mała ojczyzna.”

W Donbasie rzeczywiście jest na co popatrzeć. W 2017 roku nagrodę „Belgian Heritage Аbroad” otrzymał kompleks budynków w Lisiczańsku – mieście fabryk i hałd. Mało kto wiedział, że na zboczu Dońca zachował się unikalny architektonicznie i krajobrazowokompleks budynków, stworzonych na przełomie XIX i XX stulecia dla pracowników fabryki produkującej sodę, wzniesionych przez belgijskich przemysłowców. To szpital, cerkiew, gimnazjum, budynki mieszkalne. Dziś wiedza o tym kompleksie architektonicznym jest rozpowszechniona nawet poza Ukrainą (na pewno w Belgii, również dzięki zdobytej nagrodzie) i krok po kroku w samym Lisiczańsku formuje się świadomość jego wartości.

Miejscowe muzeum krajoznawcze tworzy mapę belgijskich obiektów, rozumiejąc, że kompleks budynków może stać się atrakcyjny turystycznie.

Jeżeli film dokumentalny uczniów z Konstantynówki wygra w konkursie, autorzy pokażą go w Berlinie. Wówczas więcej osób usłyszy te dziwnie brzmiące dla ucha nazwy: Konstantynówka, Lisiczańsk.

***

W miastach Donbasu zasady gry nie zmieniają się zbyt szybko. Pozostali skorumpowani politycy i ci, którzy współpracowali z separatystami. Przemysł marnieje i wiele osób nadal porównuje śmierć fabryk do śmierci miasta.

Lecz w sferze kultury i stosunków społecznych jest zauważalny ferment. Rezultaty zmian będą widoczne wraz z upływem czasu. Ważne są również zmiany świadomości: nie mało osób zdało sobie sprawę z tego, że powrotu do Związku Radzieckiego nie będzie i wyraźnie zaznaczyły one, że również wracać do Rosji nie chcą.

Mieszkańcy miast Donbasu coraz częściej mają okazję, by popatrzeć na siebie z perspektywy ludzi z innych regionów Ukrainy, jak również z zagranicy. Ta perspektywa pomaga w zrozumieniu tego, że nie żyjesz na pustym miejscu, że masz własną historię i ona również może być wartościowa. I otwierasz się na innych. Jak powiedział aktywista Arif Bahirow w wywiadzie dla „Ukraińskiej Prawdy” (wydanie elektroniczne): „Właśnie wy wszyscy – przyjeżdżajcie częściej! Z Kijowa, Charkowa, Iwano-Frankiwska! Tylko wy zmuszacie nas, byśmy czegoś pragnęli”.

[1] Hajiwki – obrzędy folklorystyczne (tańce, śpiewy na łonie przyrody) wykonywane w czasie Świąt Wielkanocnych.

Switłana Osławska

Switłana Osławska – ukraińska dziennikarka, absolwentka Narodowego Uniwersytetu „Akademia Kijowsko-Mohylańska”, prowadzi stronę oslavska.wordpress.com, współpracuje m.in. z Open Democracy Foundation.

Przemysłowy hangar – jedno z miejsc festiwalu „Most”, miasto Konstantynówka. Wszystkie zdjęcia autorstwa Switłany Osławskiej z maja 2018.

Przemysłowy hangar – jedno z miejsc festiwalu „Most”, miasto Konstantynówka. Wszystkie zdjęcia autorstwa Switłany Osławskiej z maja 2018.

Dawne kino im. Lenina w Konstantynówce jest zamknięte, ale aktywiści urządzają pokazy filmów przed kinem, pod gołym niebem.

Dawne kino im. Lenina w Konstantynówce jest zamknięte, ale aktywiści urządzają pokazy filmów przed kinem, pod gołym niebem.

Radziecka mozaika na budynku mieszkalnym przy bulwarze Kosmonautów, m. Konstantynówka.

Radziecka mozaika na budynku mieszkalnym przy bulwarze Kosmonautów, m. Konstantynówka.

Prospekt Chemików, miasto Siewierodonieck.

Prospekt Chemików, miasto Siewierodonieck.

Postument pomnika Lenina, miasto Konstantynówka.

Postument pomnika Lenina, miasto Konstantynówka.

Budynek mieszkalny początku XX wieku – część kompleksu architektonicznego wokół Fabryki Sody, miasto Lisiczańsk.

Budynek mieszkalny początku XX wieku – część kompleksu architektonicznego wokół Fabryki Sody, miasto Lisiczańsk.

Obok Pałacu Kultury (dawnego im. Lenina), m. Lisiczańsk.

Obok Pałacu Kultury (dawnego im. Lenina), m. Lisiczańsk.