Strona główna/ROZMOWA. Zrównoważone piękno

ROZMOWA. Zrównoważone piękno

ROZMOWA. Zrównoważone piękno. O kulturowym znaczeniu włosów oraz łamaniu stereotypów w pracy zawodowej – rozmowa z Ireną Bzdoń, fryzjerką i menadżerką

Aleksandra Zińczuk: Już dawno temu profesor Piotr Otto Scholz zachęcał cię do wydania twojej pracy z zakresu historii fryzjerstwa, którą obroniłaś na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziękuję, że zgodziłaś się przedstawić jej fragmenty naszym czytelnikom i czytelniczkom.

Irena Bzdoń: Ostatnio wyszła ciekawa, elegancko wydana, praca etnograficzna w wydawnictwie Bosz Cięcie. Przypomina, że włosy miały swoją moc, niekoniecznie utożsamianą zawsze z dobrą energią. Na przykład rozczochrane, potargane włosy, kołtun na głowie były przypisywane złym siłom, najczęściej kobietom czarownicom, osobom chorym psychicznie.

Albo świętym: Maria Egipcjanka, Jan Chrzciel, Onufry, pustelnicy… i chłopom na Polesiu. Kolberg i Ossendowski zauważyli u posępnego, nieufnego ludu Poleszuków charakterystyczny kołtun na głowie.

Zobaczmy, ile znaczeń kryją włosy!

W sensie antropologicznym i kulturowym włosy zawsze stanowiły istotny element naszego ciała. Z jednej strony, są nie tylko ozdobą, fetyszem, znakiem siły, lecz także wedle wierzeń ludowych na przykład ochraniały naszą głowę, będącą siedliskiem ziemskim duszy. Na czym polega ich tajemnica?

Niesamowity jest fakt, o którym na co dzień nie pamiętamy, a który stale mnie fascynuje: że włosy są martwą częścią naszego żywego ciała. Kulturowo nadajemy fryzurze i pielęgnacji włosów bardzo duże znaczenie. Dbamy o ich wygląd codziennie, stanowią ważną składową naszego wizerunku. Patrzymy na piękne fryzury z podziwem i pożądaniem, ale gdy znajdziemy jeden mały włos w jedzeniu, uruchamia się w nas odruch obrzydzenia. Dzieje się tak dlatego, że jest to po prostu martwa część nas.

Włosy wciąż stanowią tajemnicę ludzkiego ciała?

Tak. Można je przebadać na wiele sposobów, stosować nowoczesne technologie pielęgnacji, ale zdarza się, że włosy same z siebie poprawią lub pogorszą swój stan. Nie wiemy, dlaczego i jak to się dzieje. Włosy potrafią nabrać blasku lub zmatowieć bez stosowania żadnych kosmetyków do pielęgnacji. Wpływają na to hormony i ogólny stan naszego ciała. Możemy te zajawiska obserwować, ale nie są one jeszcze do końca zbadane i wyjaśnione. Intrygującą tajemnicą jest również nieskończona ilość znaczeń, jakie przypisujemy włosom, ich wizerunkowi i zabiegom wokół nich.

Na co dzień zajmujesz się upiększaniem innych. Czy dlatego kiedyś, być może po wpływem jakiejś lektury z antropologii kulturowej, użyłaś porównania, że fryzjerstwo ma w sobie coś z prostytucji?

Zapomniałam o tym (śmiech)… Chodziło mi wówczas o to, że fryzjerstwo jest jednym z typowo fizjologicznych zawodów. Fryzjer pracuje w bezpośredniej bliskości ciał innych osób. Pomagając im dbać o wygląd, dotyka ich, obserwuje ich fizjologię. To swego rodzaju usługa, która ma przynieść pożądany efekt – zadowolenie, przyjemność. Kiedyś zawód fryzjera-balwierza był w jednej grupie zawodów określanych jako nieczyste, takich jak kat, prostytutką czy aktorem. Były to zawody związane z fizjologią, oscylujące na granicy sacrum i profanum.

Uwierał cię wtedy ten stereotypowy model salonów piękności, gdzie panie plotkują o koleżankach, przeglądając kolorowe gazetki, a wszystko odbywa się w użytkowej przestrzeni i nie ma miejsca na sztukę?

Rzeczywiście, trochę tak było. Potrzebowałam może więcej tego sacrum. Szukałam miejsca, w którym mogłabym tworzyć autorski projekt salonu fryzjerskiego, a jednocześnie sama – jako osoba introwertyczna – dobrze się w takim miejscu czuła i realizowała.

Po etapie refleksji i przygotowania teoretycznego na studiach kulturoznawczych – przeszłaś do praktyki, czyli nauki strzyżenia.

Podejmując staż w salonie fryzjerskim, zaczęłam odczuwać, że nie jestem osamotniona w swoim myśleniu o fryzjerstwie. Przekonałam się, że jest nas więcej – fryzjerów o podobnym punkcie widzenia. W różnych kulturach ludzie przywiązują dużą wagę do włosów, zawsze mają one funkcję symboliczną. Ważna jest dla mnie świadomość, że wykonanie fryzury jest swego rodzaju odpowiedzią na oczekiwanie tej osoby. Czasami ludzie przychodzą do nas po nową fryzurę, czyli po metamorfozę, decydując się na taką zmianę, kiedy w ich życiu wydarza się jakiś punkt zwrotny. Inni przychodzą po fryzurę taką samą jak zawsze, która w ich odczuciu najlepiej wyraża ich osobowość.

Stworzyłaś przeciwieństwo stereotypowego salonu. Twój salon jest miejscem, gdzie króluje dobrostan.
Dlatego, że bardzo ważne są dla mnie relacje międzyludzkie oraz przestrzeń, w której się znajduję. Cenię sobie pracę zespołową oraz świadome podejście do pracy i codziennych obowiązków. W ostatnim czasie na świecie, ale także w Polsce, diametralnie zmieniło się podejście do ciała i zdrowia. Jesteśmy bardziej świadomi potrzeby pielęgnacji ciała, naszego otoczenia, oraz znaczenia zmian, które powodujemy w środowisku. W pracy w naszym salonie bazujemy na naturalnych kosmetykach wyprodukowanych z poszanowaniem środowiska oraz zdrowia ludzi i zwierząt. „Zrównoważone piękno” to główne hasło marki produktów, na których pracujemy.

W takim razie czym jest piękno? Kobiecość?

Piękno nie oznacza jedynie czegoś ładnego. Idea zrównoważonego piękna koncentruje się nie tylko na estetycznych, ale też etycznych cechach. Istotny jest proces produkcji kosmetyków i opakowań, ich rozkład, wpływ na środowisko. Świadomość tych czynników. Piękno jest więc stanem spójności. Ktoś jest pięknym czlowiekiem, kobieta jest kobieca, kiedy dobrze się ze sobą czują. Podejście do fryzury w pewnym sensie też jest związane ze rozumieniem płciowości oraz ze zmianami świadomości, towarzyszącymi rozwojowi człowieka. Mam córkę i obserwuję, jak u niej pewne zmiany w rozwoju silnie są związane z nastawieniem dodo fryzury. Podobnie jest z dorosłym człowiekiem, kiedy nadchodzi dla nas ważna życiowa przemiana, często towarzyszy jej zmiana fryzury, ścięcie włosów, nowy kolor.

Miejsce, gdzie stworzyłaś swoją firmę jest nieprzypadkowe – dawniej zwane Pałacem Sapiehów lub Dworem Bentkowskich. Nad głównym wejściem wyłania się rzeźbione popiersie syreny…

W tym wiekowym budynku mieściła się między innymi funkcjonująca tu przed wojną łaźnia publiczna. Zresztą płaskorzeźba syreny pochodzi właśnie z tego okresu. Kamienica pochodzi z XVIII wieku, przez kolejnych właścicieli była rozbudowywana i pełniła różne funkcje. Samo miejsce, sąsiadujące ze skwerem i z pięknym widokiem na Wieżę Trynitarską, urzekło mnie od pierwszego wejrzenia. Idealnie zlokalizowane w centrum Lublina, ale jednocześnie nieco na uboczu. Poczułam od razu jego wielki potencjał, mimo gruntownego remontu, którego wymagało wnętrze. Miłą niespodzianką w czasie prac remontowych okazała się zakryta wcześniej podłoga, która została tu po łaźni, odsłoniliśmy ją i jest główną bohaterką wnętrza Syreny.

Gdzie wreszcie znalazłaś potwierdzenie dla Twoich intuicji i pasji?

Dużo nauczyłam się od bardziej doświadczonych fryzjerów w Polsce i na wyjazdach szkoleniowych do Londynu. W Anglii w latach 60. rozpoczęła się wielka zmiana w podejściu do stylizacji włosów. Doszedł do tego styl bycia, dbania o siebie, o wygląd w powiązaniu ze zdrowiem. W tamtym czasie doceniono naturalną teksturę włosów, zaczęto wykonywać fryzury, których nie trzeba było później układać w salonach fryzjerskich. Stamtąd ta idea rozprzestrzeniła się na cały świat. Szkoły strzyżenia powstałe w tamtym czasie rozwijają teorię i praktykę cięcia włosów do dziś.

Angielska rewolucja na czym polegała?

Głównie na podejściu do strzyżenia włosów poprzez zbliżenie się do tego, co naturalne w człowieku. Szkoła geometrycznego strzyżenia stworzona została przez Brytyjczyka Vidal Sassoona. Chodzi w niej m.in o to, że włosy, ich ułożenie, fryzura żyją z nami na co dzień, wyrażają naszą osobowość. Mamy się w naszych zadbanych włosach dobrze czuć. Znacznie dłużej niż jeden dzień po opuszczeniu salonu fryzjerskiego, bez ich nadmiernej stylizacji.

Dziś sama jesteś trenerką. Nie zauważyłam, żebyś kiedykolwiek używała takich określeń, że ktoś się starzeje, raczej mówisz o zmianie. Estetyzujesz język?

To normalne, że się starzejemy, zmieniamy, nigdy nie będziemy młodsi. Ludzie bardzo cierpią z powodu utraty włosów, wstydzą się łysienia. To oczywiste, bo wiąże się nie tylko z przywiązaniem do swojego wizerunku, ale też z utratą siły, czasem zdrowia. Marketing oraz poczucie taktu wymagają od fryzjerów, by używać delikatnych określeń na zjawiska przykre i nieprzyjemne dla klientów. Może więc estetyzuję język. Delikatniejsze określenia pomagają nam subtelniej się traktować.

Wciąż nosisz turban?

Tak, nie codziennie, ale lubię go. Jest rodzajem kostiumu. Zakładając turban, inaczej się czuję, inaczej poruszam, może bardziej zwracam na siebie uwagę innych.

Nie bałaś się zaryzykować i założyć własną firmę?

Oczywiście, że się bałam. Własna firma oznacza ciągłe wyzwania. Na przykład od pół roku przygotowuję się do podwyżki cen. To jest trudne zadanie, bo między nami i klientkami wytworzyły się więzi, przywykłyśmy do naszych cen. Koszty jednak rosną, a ja chcę, abyśmy mieli wynagrodzenie adekwatne do wkładu pracy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że używając drogich naturalnych kosmetyków, na których pracujemy, nie jesteśmy w stanie zaproponować cen przystępnych dla wszystkich Polek.

Emanuje z ciebie spokój, ale przecież jesteś szefową firmy. Musisz mierzyć się z trudniejszymi sytuacjami życiowymi: a to ktoś przyjdzie po podwyżkę, a to wyrazi swoje niezadowolenie. Pracujesz z różnymi ludźmi oprzeróżnych potrzebach. Jak sobie z tym radzisz, skoro jesteś odpowiedzialna za całość?

Owszem, bywają trudne sytuacje, ale trzeba pamiętać, że na nich świat się nie kończy i świat nie zawali. Każdy kryzys uczy czegoś nowego. Kiedy masz spokój wewnętrzny, łatwiej jest zarządzać.

I tak świetnie sobie radzi introwertyczka!

To zasługa między innymi wieloletniej psychoterapii. A może dzięki takiemu charakterowi łatwiej przychodzi mi skupienie, unikanie sytuacji konfliktowych. Choć aby być w dobrej kondycji umysłu Czasem należy zatorszczyć się o siebie, czasem też poprosic innych o pomoc.

W osiągnięciu sukcesu pomogły ci medytacja, może twoje poczucie estetyki, ukształtowane m.in. częstymi podróżami do Francji, a może radykalna zmiana trybu żywienia?

Wszysto, o czym mówisz, ma znaczenie. Oczywiście ważna jest konsekwencja oraz ludzie obok. Praca w zespole pozwala przezwyciężać własne ograniczenia…

Kultura Enter
2020/01 nr 92

Irena Bzdoń w obiektywie Magdy Wójcik.

Drewniana artykańska figurka przedstawiająca kobiety pielęgnujące włosy. Za: etnomuzeum.eu/zbiory.

Gadżet niegdyś produkowany nad Sekwaną w wytwórni przyborów fryzjerskich Leona Pelleray’a. Zbiory Muzeum Etnograficznego w Krakowie: żelazko do układania włosów. Źródło: https://etnomuzeum.eu/zbiory/.

Irena Bzdoń w trakcie pracy w swoim salonie. Fot. fot. Miny Robimy.

Jeden z tysiący londyńskich salonów. Aleksandra Zińczuk.