Strona główna/Ukraiński sektor NGO – próba wielostronnej diagnozy

Ukraiński sektor NGO – próba wielostronnej diagnozy

Tetiana Jackiw – dyrektorka Centrum Adwokatury Obywatelskiej, adwokat. Od 2007 roku koordynuje program wsparcia prawnego organizacji pozarządowych w Ukrainie www.lawngo.net. Koordynatorka oraz ekspertka w ponad 20 projektach, autorka oraz współautorka ponad 20 publikacji – w tym „Białej księgi reform ustawodawstwa” – z zakresu społeczeństwa obywatelskiego, monitoringu i badań naukowych. Autorka propozycji ponad 20 projektów aktów ustawodawczych. Brała udział w pracach nad alternatywnym projektem „Ustawy o organizacjach obywatelskich”.

Jaka jest, Pani zdaniem, diagnoza obecnej sytuacji NGOs­‑ów w Ukrainie?

Można rzec, że sektor obywatelski godnie przeszedł pierwszy etap po okresie radzieckim, kiedy to nie istniała wolność zrzeszania się, jako możliwość indywidualnego wyboru rodzaju działalności grupowej, nie stymulowanej jedynie przez państwo. Ten etap to powoływanie i tworzenie instytucji społeczeństwa obywatelskiego lub, używając innej nazwy – obywatelskich organizacji pozarządowych.

Wynikiem tego procesu jest pojawienie się dużej ilości tego typu organizacji, do których zaliczają się: organizacje obywatelskie, fundacje charytatywne, organy samoorganizacji społeczeństwa[1] i inne. Dziś stają one przed nowymi wyzwaniami oraz zadaniami. Te zadania to rozwój oraz odnalezienie siebie w nowej rzeczywistości.

Obecnie mamy już do czynienia z przejściem od działalności „zewnętrznej” do działań „wewnętrznych”. Ponieważ państwo nie radzi sobie z ogromną częścią swoich obowiązków (socjalnych, kwestią obrony praw człowieka i rozwoju demokratycznego), organizacje pozarządowe zmuszone są do ukierunkowania swojej działalności na udzielanie pomocy państwu, realizując w rzeczywistości te zadania, których ono nie wykonuje. W związku z tym istnieje spora liczba organizacji, które świadczą usługi socjalne, udzielają pomocy prawnej, rozwiązują inne problemy grup docelowych. Wiele z nich zależnych jest od grantodawców, także zagranicznych, ponieważ realizacja tych zadań wymaga sporych nakładów finansowych. Na dodatek państwo zaczyna uważać, że tak powinno być, w związku z czym w mniejszym stopniu zaczyna wywiązywać się ze swoich obowiązków. Ci, o których państwo ma się troszczyć, nie domagają się wypełniania przez nie spoczywających na nim obowiązków, a organizacje pozarządowe, bez żadnego udziału środków państwowych, ostatkiem sił starają się wypełniać te zobowiązania, na realizację których państwo uzyskuje pieniądze z podatków. Zobowiązania socjalne pozostają więc poza uwagą państwa, gdy równocześnie inne jego wydatki (na przykład utrzymanie aparatu państwowego, przetargi, z których finansowany jest biznes oligarchów, będących blisko władzy) posiadają zabezpieczenie finansowe.

Natomiast drugi etap, w którym aktualnie znajduje się ukraiński trzeci sektor, to etap uświadamiania sobie celów jego powstania oraz działalności, a także czas refleksji nad jego rolą oraz metodami pracy. Realizowanie pewnych działań za własne środki czy środki grantodawców ma bowiem swój limit, istnieją natomiast źródła finansowe państwa: budżet i podatki oraz świadczenia, których należy się domagać i lobbować na ich rzecz.

Jakie kierunki działalności uważa Pani za priorytetowe dla ukraińskiego trzeciego sektora w obecnej chwili?

Ukraiński sektor obywatelski wyróżnia się różnorodnością kierunków działalności. Dyskusja o priorytetach działań organizacji pozarządowych nie należy więc z pewnością do rzadkości. Dlaczego? Wolność zrzeszania się stwarza okazję do tego, aby ludzie poszukiwali tych, którzy myślą podobnie oraz partnerów do realizacji wszelkiego rodzaju działań, dozwolonych przez prawo. Założyciele oraz fundatorzy organizacji pozarządowych podczas ich powoływania ustalają, jaki interes prawny jest ich priorytetem oraz po co się zrzeszają – w jakim celu i dla realizacji jakich zadań. Dla młodzieży aktualne są jedne problemy, dla ludzi starszych istotne są inne interesy, inne dla niepełnosprawnych, jeszcze inne dla przedstawicieli konkretnych profesji. I wszystkie są równoważne.

Jak duży niewykorzystany potencjał obywatelski drzemie w społeczeństwie ukraińskim? Jakie są sposoby jego wyzwolenia?

Wolność zrzeszania się powinna być prawnie chroniona przez państwo. Powinny być stworzone warunki do tego, aby ludzie mogli swobodnie artykułować swoje potrzeby oraz, by mogli szukać sposobów ich zaspokojenia. Koniecznym jest stworzenie przez państwo przyjaznych warunków do zakładania i prowadzenia organizacji pozarządowych.

Próbując określić potencjał NGO można odnieść się do statystyk, na przykład do liczby oraz rodzajów organizacji pozarządowych, liczby członków, których zrzeszają, ilości przeprowadzonych akcji oraz wielu innych zmiennych. Przygotowaniem takich zestawień często zajmuje się państwo oraz różne organy władzy. Jednak, obserwując te organizacje od wewnątrz, widzę, że efektywne są te z nich, których założyciele oraz działacze realizują cele i zadania, jakie wyznaczyli sobie w momencie ich zakładania (lub w trakcie działalności, bo cele te z czasem mogą ulegać przeformułowaniu). W tym tkwi siła i potencjał wolności zrzeszania się.

W jakim stopniu możliwe jest przeniesienie doświadczeń w zakresie działalności NGO’s­‑ów z innych krajów europejskich w realia ukraińskie? Czy ukraiński trzeci sektor ma własną specyfikę? Jaką?

W ustawodawstwie, w praktycznym jego zastosowaniu oraz innych elementach otoczenia NGO w Ukrainie, o które winno należycie zadbać państwo, tkwią istotne problemy. Ważnym jest to, że zapadła już decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Koreckiego przeciwko Ukrainie[2], w której to uznano, że nasz kraj łamie prawo Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w zakresie ochrony wolności zrzeszania się.

Ustawodawstwo Ukrainy jest przestarzałe. O ile na początku, po okresie radzieckim, było ono wystarczające do tego, aby organizacje mogły powstawać, dziś stoją przed nim nowe oczekiwania, aby korzystanie z prawa do wolności zrzeszania się było łatwe, tanie i wygodne w praktyce. Dlatego należy na przykład zlikwidować przeszkody administracyjne oraz skomplikowaną procedurę rejestracji. Wiele europejskich państw już to zrobiło, wypracowano różne warianty, praktyki oraz przykłady. Istnieje nawet rekomendacja Komitetu Ministrów Rady Europy, zawierająca ramowe standardy, które należy wdrożyć w celu wypełniania prawa do wolności zrzeszania się. Zgodnie z tymi wyznacznikami Ukraina nie spełnia nawet minimalnych standardów.

Jednak często staramy się iść własną drogą, w całości odrzucając osiągnięcia innych, mówiąc, że to „zagraniczne” oraz „obce”. Odrzucamy nauki płynące z praktyk innych organizacji, nie potrafimy korzystać z doświadczenia już przez innych zdobytego. W rezultacie wymyśla się know­‑how, które się nie sprawdza, popełnia się już popełnione błędy, hamuje rozwój. Wcześniej czy później znajduje się w końcu rozwiązanie, które jest możliwe do przyjęcia i które nie różni się od tych już wypracowanych przez innych. Jednak potrzebny jest do tego czas.

Można zmienić ustawodawstwo, przepisać je z jakiegoś wzoru europejskiego, jednak świadomość i rozumienie nie ulegną zmianie. A tego w znacznym stopniu brakuje administracji państwowej, ustawom oraz rządowi – zrozumienia, czym jest wolność zrzeszania się, że jest to rzeczywiście wolność oraz że organizacje wcześniej czy później przechodzą od działań stricte społecznych do działań rzeczniczych, przypominających o potrzebach swoich członków i grup społecznych, które reprezentują, a także do lobbingu na ich rzecz oraz stawiania państwu wymogów w zakresie podejmowania oraz realizacji swoich obowiązków.

tłum. Mateusz Zalewski


[1]W 2001 roku przyjęto w Ukrainie ustawę o „Organach samoorganizacji społeczeństwa” (ukr. Orhany samoorhanizaciji naselenn’ia), zgodnie z którą przez to pojęcie rozumie się organy przedstawicielskie, stworzone przez obywateli, będące jedną z form uczestnictwa członków społeczności lokalnych w podejmowaniu decyzji o znaczeniu regionalnym (http://zakon2.rada.gov.ua/laws/show/2625-14).

[2] W 2008 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie „Korecki i inni przeciwko Ukrainie” uznając Ukrainę za winną w sprawie odmownej decyzji Wydziału Prawnego miasta Kijowa, dotyczącej rejestracji organizacji Komitet Obywatelski Ochrony Dzikiej (Pierwotnej) Przyrody Lasów Brzozowych.

________________________________________

Martyna-Michalik-317x320

Martyna Michalik – członek Zarządu Fundacji Edukacja dla Demokracji, koordynatorka projektów oraz trenerka z zakresu edukacji obywatelskiej i szkoleń trenerów pracujących z osobami dorosłymi. Posiada doświadczenie pracy w krajach byłego ZSRR i Tunezji. Pełni społeczną funkcję sekretarza Rady Forum Polsko-Ukraińskiego.

Jaka jest, Pani zdaniem, diagnoza obecnej sytuacji NGO’s­‑ów w Ukrainie?

Sytuację NGO’s­‑ów w Ukrainie na pewno trudno jest oceniać po ich liczebności. Trudno jest też mówić o równej kondycji poszczególnych organizacji w Ukrainie, ponieważ w zależności od regionu, momentu powstania danej organizacji, a w końcu sfery, w jakiej działa określona organizacja, różnie się to przedstawia. Z moich obserwacji wynika kilka tez, które siłą rzeczy są pewnym uogólnieniem, od którego oczywiście są wyjątki.

W każdym z regionów działają organizacje „stare”, stosunkowo silne i z nich możemy wyłonić dwie grupy: takie, które już straciły swoją werwę i takie, które wybrały kierunek profesjonalizacji, ze wszystkimi jej konsekwencjami (tak pozytywnymi jak i negatywnymi). Niestety zdarza się, że negatywnym skutkiem profesjonalizacji jest także pewne zamknięcie w środowisku trzeciego sektora, bądź ograniczenie działalności wyłącznie do swojego kręgu odbiorców. Organizacje, które zostały utworzone po pomarańczowej rewolucji przeszły już fazę konstytuowania się i działają w swoich sferach docelowych (po fazie poszukiwań, którą dało się zaobserwować w latach 2005–2007). Ciekawym zjawiskiem są nowe, młode organizacje (często nawet nie organizacje, a inicjatywy), działające w południowej i wschodniej Ukrainie. Często przyczyną ich powstania jest chęć połączenia sił w celu rozwiązania realnego problemu danej grupy czy społeczności i to zjawisko oceniam pozytywnie. Obserwuję rosnącą liczbę organizacji Watch Dogs – najczęściej bardzo skutecznych w działaniu, o dobrej formule prowadzonych monitoringów, o metodologii badawczej, pozwalającej na osiągnięcie obiektywnych wyników badań. W moim odczuciu często brakuje jednak przełożenia wyników pracy organizacji Watch Dogs i think tank­‑ów na działania rzecznicze, prowadzone na szczeblu lokalnym i centralnym. Bez tego ostatniego kroku, prowadzone badania i monitoringi są w pewnym stopniu niewykorzystane.

Sieciowanie – ukraińskie organizacje coraz częściej łączą się w sieci, koalicje – to dobre i potrzebne zjawisko. Niestety rzadko spotyka się koalicję czy sieć efektywnie działającą. Tu jednak pragnę zauważyć, że podobna diagnoza tego zjawiska dotyczy także organizacji z Europy Centralnej i Zachodniej.

Istniejące regulacje prawne pozostawiają wiele do życzenia, jednak w moim przekonaniu nie są one w tym momencie kluczowym warunkiem dla skutecznego funkcjonowania ukraińskiego trzeciego sektora.

Można zaryzykować stwierdzenie, że w przeciągu kilku ostatnich lat zwiększyła się paleta sponsorów finansujących działania w Ukrainie. Z jednej strony, donorzy coraz częściej bezpośrednio finansują ukraińskie organizacje. Z drugiej strony, pojawiły się europejskie instrumenty, z których ukraińskie organizacje mogą korzystać, jako partnerzy organizacji z krajów UE. Pojawili się ukraińscy sponsorzy (wywodzący się z biznesu, bądź czasem związani bezpośrednio, bądź pośrednio z partiami politycznymi), którzy coraz częściej finansują projekty o charakterze socjalnym czy kulturalnym. Ich obecność zauważalna jest przede wszystkim na wschodzie i południu kraju. Chciałabym zaznaczyć, że bynajmniej nie jestem przeciwna zaspokajaniu istniejących potrzeb socjalnych czy kulturalnych danej społeczności lokalnej. Jednak finansowanie tylko i wyłącznie projektów o takim ogólnym charakterze, w znikomym stopniu przyczynia się do budowania społeczeństwa obywatelskiego w Ukrainie na szczeblu lokalnym.

Jakie kierunki działalności uważa Pani za priorytetowe dla ukraińskiego trzeciego sektora w obecnej chwili?

1. Legitymizacja działania organizacji pozarządowych w środowiskach lokalnych. Ukraińskie organizacje pozarządowe powinny starać się o to, aby społeczności lokalne widziały w nich realną pomoc, ważnych aktorów społecznych, działających na rzecz potrzebnych przemian.

2. Efektywne sieciowanie, połączone z dobrze przemyślanymi działaniami rzeczniczymi.

3. Wewnątrz organizacji – budowanie długofalowej strategii działania organizacji połączonej ze strategią komunikacji zewnętrznej i budowanie strategii finansowej.

Jak duży niewykorzystany potencjał obywatelski drzemie w społeczeństwie ukraińskim? Jakie są sposoby jego wyzwolenia?

Bardzo trudno to ocenić. Tak dawniejsza, jak i najbliższa historia Ukrainy pokazują, że w społeczeństwie ukraińskim istnieje olbrzymi obywatelski potencjał. Z pewnością można stwierdzić dwie rzeczy. Po pierwsze, zmiany w samym społeczeństwie po pomarańczowej rewolucji zaszły dosyć daleko. Dzisiaj powrót do stanu sprzed rewolucji nie będzie możliwy. Po drugie, zmiany, które zaszły, odnoszą się do całego kraju, nie tylko do zachodu i centrum, do tego do głosu dochodzi nowe pokolenie. Ludzie, którzy w 2004 roku mieli 15–16 lat, dzisiaj mają 23–24 i to oni wchodzą na rynek pracy. To pokolenie jest bardziej mobilne, ma więcej kontaktów.

Jeśli chodzi o sposoby jego wyzwolenia to nie ośmieliłabym się dawać recept. Można przywołać kilka pomysłów, ale właściwie niemożliwą jest jednoznaczna ocena czy dane działanie przyniesie określoną zmianę. Myślę, że ideą wartą podjęcia przez ukraińskie NGO’s­‑y jest skupianie ludzi w społecznościach lokalnych wokół możliwych do osiągnięcia zmian. Możliwość wpływu na otaczającą najbliższą rzeczywistość dałaby poczucie siły i świadomość, że mogą mieć wpływ na sytuację. Bardzo potrzebne byłoby przeprowadzenie do końca reformy samorządowej. Stawiałabym na działania długofalowe, które w perspektywie 5–10 lat mogą przynieść oczekiwany rezultat: jak największa mobilność młodych ludzi, organizowanie ich także wokół działań na rzecz najbliższego otoczenia, w końcu budowanie poczucia odpowiedzialności za najbliższe otoczenie.

W jakim stopniu możliwe jest przeniesienie doświadczeń w zakresie działalności NGO’s­‑ów z innych krajów europejskich w realia ukraińskie? Czy ukraiński trzeci sektor ma własną specyfikę? Jaką?

Sektor NGO każdego kraju ma swoją specyfikę. Należy zapytać, jakie doświadczenia i dotyczące jakich dziedzin chcemy przenosić. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że stosunkowo łatwo jest przenieść doświadczenia ze sfery socjalnej i kulturalnej oraz zagadnienia związane z szeroko pojmowaną ekologią. Znacznie trudniej jest i będzie przenosić doświadczenia związane z funkcjonowaniem mediów – istnieje w Ukrainie inna specyfika, uwarunkowania historyczne, uwarunkowania rynkowe, rozwiązania prawne, inna konkurencja, w końcu inny odbiorca. Jeszcze trudniej jest przenosić doświadczenia związane w szeroko rozumianą transformacją ustrojową, chociaż ich efektywne przeniesienie, pozwoliłoby na osiągnięcie zmian w stosunkowo najszybszym czasie.

Przenoszenie tych doświadczeń musi iść w parze z przenoszeniem rozwiązań na poziomie prawnym. Prawie niemożliwym wydaje się przeniesienie rozwiązań z zakresu działalności rzeczniczej. Podobnie ma się kwestia rozwijania fundraisingu prywatnego bądź korporacyjnego.

________________________________________

Wiktor-Andrusiw1-312x320

Wiktor Andrusiw – doktor nauk politycznych, naukowiec, publicysta, działacz społeczny. Od 2007 roku zajmuje się rozwojem społeczeństwa obywatelskiego w Ukrainie. Aktywny uczestnik i organizator kampanii na rzecz ustaw „O dostępie do informacji publicznej” (2010) oraz „O stowarzyszeniach” (2012). Redaktor i współautor rekomendacji metodologicznych i podręczników z zakresu wykorzystywania dostępu do informacji publicznej. Autor ponad 50 publikacji.

Jaka jest, Pana zdaniem, diagnoza obecnej sytuacji NGO’s­‑ów w Ukrainie?

Jeśli użyć terminologii medycznej, to pacjent jest raczej martwy, niż żywy. Wymownie potwierdzają to dane socjologiczne, które odnotowują aktywność społeczną na poziomie 2 procent obywateli. Spośród kilkudziesięciu tysięcy organizacji na palcach można policzyć te, które mają ponad dziesięciu aktywnych członków.

Równocześnie należy powiedzieć, że przez ostatnie dwa lata daje się zauważyć tendencja pozytywna. Wynika to z konieczności coraz częstszego bronienia swoich praw w kontekście samowoli i nacisków władz. Powiedziałbym, że właśnie przechodzimy przez etap formowania się interesów obywatelskich, które później będą wymagały organizacji, będących ich chronić.

Jakie kierunki działalności uważa Pan za priorytetowe dla ukraińskiego trzeciego sektora w obecnej chwili?

Być może, zabrzmi to dziwnie, ale najważniejsze zadanie dla trzeciego sektora to stanie się ukraińskim. Obecnie wytworzyła się w Ukrainie sytuacja, w której istnieją organizacje obywatelskie oderwane i niezależne od społeczeństwa, co powoduje, że jest ono traktowane jak królik doświadczalny. Na przykład na tle ogromnych problemów z prawami konsumentów (jakość towarów i obsługi klienta) widzimy, że organizacje społeczne skutecznie walczą z paleniem tytoniu czy z AIDS. Czyli działalność trzeciego sektora skoncentrowana jest nie na priorytetach określanych przez społeczeństwo, tylko raczej na narzucanych z zewnątrz.

Jak duży niewykorzystany potencjał obywatelski drzemie w społeczeństwie ukraińskim? Jakie są sposoby jego wyzwolenia?

Powiedziałbym, że ten potencjał w ogóle nie jest wykorzystany. Jedynym przykładem wykorzystania potencjału aktywności obywatelskiej przez polityków i organizacje była pomarańczowa rewolucja. Ale po niej znów nie był on wykorzystywany ani przez władzę, ani przez trzeci sektor. Dość dobrze wiadomo, że większość organizacji obywatelskich zaczyna swoją działalność od napisania wniosku grantowego, a nie od wykorzystania na swoją działalność funduszy obywateli.

Są trzy kroki, które mogą moim zdaniem wspierać powstawanie prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego. Po pierwsze, należy kształtować i wzmacniać interes obywatelski. Wielu Ukraińców może dobrze orientować się w problemach stosunków między Ukrainą a UE, ale mało kto z nich wie, jak rozwiązać problem jakości wody pitnej. Po drugie, organizacje obywatelskie muszą stać się finansowo zależne od obywateli, a nie od ofiarodawców i instytucji państwowych. Tak, w ukraińskiej sytuacji trudno uzyskać wsparcie od obywatela, ale to równocześnie oznacza, że prawdziwa organizacja musi zdobyć jego zaufanie realnymi działaniami. I po trzecie – rozwój organizacyjny ukraińskich organizacji pozarządowych. Trzeba rozwijać sieci sympatyków, członków, aktywistów, bo tylko liczna i rozgałęziona organizacja może zachować niezależność i wywierać wpływ.

W jakim stopniu możliwe jest przeniesienie doświadczeń w zakresie działalności NGO’s­‑ów z innych krajów europejskich w realia ukraińskie? Czy ukraiński trzeci sektor ma własną specyfikę? Jaką?

Uważam, że doświadczenia przenieść się nie da. Trzeba wykorzystywać wiedzę o zagranicznych doświadczeniach. Przy czym wiedza ta musi przenosić się poprzez poziome związki między podobnymi organizacjami obywatelskimi. Próby zwykłego powtarzania praktyki europejskiej sprzyjały pojawianiu się organizacji fantomowych, których działalność była całkowicie niezrozumiała dla grupy docelowej. Ukraińskie środowisko społeczno­‑kulturowe jest specyficzne, podobnie jak w przypadku każdego kraju. Mamy u nas do czynienia z lękiem przed władzami, niskim poziomem kultury politycznej, zrzucaniem odpowiedzialności na państwo, brakiem zaufania między obywatelami itd. Bez zmiany tych czynników żadne doświadczenia nie mogą zostać przeniesione.

tłum. Katarzyna Kotyńska

________________________________________

natalia-gmurkowska3-223x400

Natalia Gmurkowska – doktorantka Zakładu Badań Etnicznych na Wydziale Politologii Uniwersytetu Marii Curie‑Skłodowskiej w Lublinie, Prezes Stowarzyszenia Centrum Współpracy Polska‑Wschód, Ekspert Stowarzyszenia „Europejski Dialog” ze Lwowa; autor, konsultant i koordynator projektów międzynarodowych, realizowanych głównie dla samorządów i organizacji z Ukrainy i Gruzji.

Jaka jest, Pani zdaniem, diagnoza obecnej sytuacji NGO’s­‑ów w Ukrainie?

Ukraina w ostatnich latach kroczy drogą ku demokracji, wzorując się na rozwiniętych demokratycznych państwach, gdzie społeczeństwo obywatelskie jest równoprawnym partnerem państwa w realizacji socjalnych, gospodarczych, humanitarnych i politycznych zadań. Dlatego też budowa i wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego jest gwarancją rozwoju demokratycznego Ukrainy. Rozwój ten wyznaczono, jako jeden z kierunków wewnętrznej polityki państwa, zgodnie z ukraińską ustawą „O zasadach wewnętrznej i zewnętrznej polityki” z dnia 1 lipca 2010 roku. Polityka państwa w sferze kształtowania instytucji oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego zakłada wzmocnienie wspólnych działań z organami władzy publicznej, wprowadzenie obywatelskiego nadzoru nad działaniami władzy, regularnego planowania rozwoju lokalnego i konsultacji z mieszkańcami.

Według badań znanych światowych organizacji międzynarodowych, rozwój społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych w Ukrainie po odzyskaniu niezależności, sukcesywnie zmierzał do przodu, ale w ostatnich kilku latach zabrakło pozytywnej dynamiki. Jednakże zachowuje się stabilność na określonym poziomie. Pozycja Ukrainy w rankingach jest lepsza niż w innych krajach postsowieckich, niestety znacznie niższa niż pozycja i określone wyznaczniki państw bałtyckich czy Grupy Wyszehradzkiej.

Na początku 2012 roku Państwowa Służba Statystyki Ukrainy podała, że zgodnie z Państwowym Rejestrem Przedsiębiorstw i Organizacji Ukrainy, zarejestrowanych było 71767 organizacji obywatelskich (razem z międzynarodowymi, ogólnoukraińskimi, lokalnymi oraz ich centrami, filiami i wydzielonymi jednostkami). Rok wcześniej zarejestrowanych było niespełna 67696 jednostek pozarządowych.[1]

Jakie kierunki działalności uważa Pani za priorytetowe dla ukraińskiego trzeciego sektora w obecnej chwili?

Ze względu na historię, uwarunkowania klimatyczne i terytorialne, podział polityczny i wydarzenia ostatnich lat, Ukraina jest bardzo zróżnicowana w wielu aspektach. Biorąc pod uwagę dynamiczne dążenia Ukrainy do zbliżenia się z Unią Europejską oraz przynależność do Partnerstwa Wschodniego, a także działania wielu światowych i europejskich grantodawców w ostatnich latach, do najbardziej aktualnych priorytetowych kierunków działań trzeciego sektora należą: wsparcie oraz rozwój samorządu terytorialnego i społeczeństwa obywatelskiego, w tym poprawa standardów życia publicznego, profesjonalne i skuteczne zarządzanie wysokobudżetowymi projektami; współpraca międzysektorowa i partnerstwo publiczno­‑prywatne; rozwój lokalny; rozwój spółdzielczości; agroturystyka i sfera socjalna.

Jak duży niewykorzystany potencjał obywatelski drzemie w społeczeństwie ukraińskim? Jakie są sposoby jego wyzwolenia?

Według badań Research & Branding Group z sierpnia 2011 roku, tylko 2 procent Ukraińców było członkami organizacji pozarządowych, a 82 procent w ogóle nie brało udziału w działalności instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Zgodnie z danymi Indeksu CIVICUS[2] z 2004 roku, tylko 5 procent mieszkańców Ukrainy odpowiedziało, że bierze udział w różnego rodzaju aktywności obywatelskiej. W 2008 roku Ukraińskie Centrum Badań Ekonomicznych i Politycznych im. O. Razumkowa przeprowadziło kolejne badania, które wykazały, że liczba ta zwiększyła się do 11,6 procent, w stosunku do 72,6 procent Ukraińców, które nadal nie wykazują aktywności w tym zakresie[3].

Głównym czynnikiem rozwoju dotychczas niewykorzystanego potencjału obywatelskiego w Ukrainie powinna być stabilizacja polityczna, wzrost zaufania do władz państwowych i lokalnych, wzmocnienie perspektywy dynamicznego rozwoju ekonomicznego oraz wyrównanie i osiągnięcie minimalnego poziomu życia mieszkańców. Niestety na danym etapie jest to niemożliwe do osiągnięcia. W wielu krajach europejskich, w tym w Polsce, co roku organizowanych jest kilkadziesiąt międzynarodowych konferencji, seminariów, forów. Ze względu na różnorodność tematyki przedsięwzięć, wiele organizacji może znaleźć coś dla siebie, zgodnie z własnymi planami rozwoju, wizjami i potrzebami. Bardzo ważny jest udział w takich wymianach doświadczeń, w ramach których można znaleźć potencjalnych partnerów do przyszłej współpracy międzynarodowej, ukierunkowanej na rozwój i aktywizację potencjału społeczeństwa obywatelskiego, nie tylko ukraińskiego.

W jakim stopniu możliwe jest przeniesienie doświadczeń w zakresie działalności NGO’s­‑ów z innych krajów europejskich w realia ukraińskie? Czy ukraiński trzeci sektor ma własną specyfikę? Jaką?

Sukcesywne i ciągłe przenoszenie doświadczeń europejskich, dotyczących kształtowania trwałych zasad współpracy organów administracji publicznej z organizacjami i społeczeństwem, jest dla Ukrainy bardzo ważne. Jako największy kraj Partnerstwa Wschodniego, oczekiwała i wciąż oczekuje od Unii Europejskiej programów pomocowych, nastawionych na rozwój regionów, w tym na wsparcie efektywności działań administracji, wzmocnienie rozwoju rolnictwa i przemysłu, na zwiększenie inwestycji w rozwój infrastruktury oraz sferę bezpieczeństwa. W krajach europejskich od dawna funkcjonują mechanizmy różnorodnej działalności organizacji pozarządowych we wszystkich dziedzinach, nie tylko życia społecznego. Państwa przekazały część swoich zadań i zrzekły się pełnomocnictw na rzecz trzeciego sektora, co przynosi większe korzyści i bardziej okazałe efekty. Ukraina czerpie doświadczenia ze wszystkich krajów europejskich, uwzględniając swoją specyfikę oraz doświadczenia Polski. Taki wybór pozwala ukraińskim NGO’s­‑om procesowo i w dość szybkim tempie tworzyć swój własny model, wykorzystując doświadczenia wielu krajów, niekoniecznie tylko europejskich.

Dużym problemem ukraińskich organizacji pozarządowych jest brak stałego i wystarczającego finansowania ze strony państwa, administracji samorządowej oraz grantodawców. Wynika to z sytuacji finansowej i politycznej. To z kolei przekłada się na niestabilną sytuację życiową mieszkańców, brak możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb obywateli, nierozumienie tych potrzeb, niechęć do podejmowania inicjatyw zmierzających do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, brak aktywnego udziału w życiu lokalnym oraz brak zainteresowania działalnością w organizacjach pozarządowych.

Polska, w okresie wprowadzania reform, wspomagana była przez inne kraje. Bez wsparcia finansowego proces transformacji w państwie nie miałby szans rozwijać się w tak szybkim tempie. Ukraińskie samorządy i organizacje pozarządowe ciągle poszukują – nie tylko w Polsce, ale także i w Europie – partnerów do efektywnej, wieloletniej współpracy, opartej na zaufaniu i przejrzystych zasadach.


[1] О. Ю. Вінніков, А. О. Красносільська, М. В. Лациба. Показники розвитку громадянського суспільства в Україні, Український незалежний центр політичних досліджень, 2012.

[2] https://www.civicus.org/media/CSI_Germany_Country_Report_English.pdf

________________________________________

pawel_prokop

Paweł Prokop – fundator i prezes Fundacji Inicjatyw Menedżerskich. Autor, ekspert i trener programów współpracy międzynarodowej. Uczestniczył w pracach przy wdrażaniu reformy administracji publicznej. Wykładowca z zakresu zarządzania, administracji i etyki życia publicznego. Doradca Prezydenta Miasta Lublin. Członek Rady Fundacji „Między Nami”, wiceprezes Stowarzyszenia Emaus, współzałożyciel Stowarzyszenia Szkoleniowców Administracji Publicznej, przewodniczący Rady Fundacji Open Culture, członek Forum Polsko‑Ukraińskiego.

Jaka jest, Pana zdaniem, diagnoza obecnej sytuacji NGO’s­‑ów w Ukrainie?

Organizacje pozarządowe w Ukrainie są – moim zdaniem – w lepszej sytuacji niż NGO’s­‑y w pozostałych krajach Europy Wschodniej. Wiele z nich to fantastyczne organizacje, skupiające prawdziwych społeczników, ludzi z pasją, wizjonerów. Działają oni niekoniunkturalnie – od lat konsekwentnie realizują wiele wartościowych projektów. Stanowią oni swoistą sól ziemi na mapie ukraińskich NGO’s­‑ów.

Zdarzają się niestety (i to nierzadko) organizacje powstające dla „przejadania grantów”, uzależniające się od pomocy zewnętrznej, cynicznie żądające wsparcia finansowego, niewiele dając w zamian. Wpisują się niestety w powszechny, patologiczny mechanizm korupcyjny. Zamiast realizować swoją misję, korzystając z możliwości pozyskiwania środków, uzależniają się od wpływowych osób (polityków, oligarchów, wysokich urzędników o wątpliwych kompetencjach merytorycznych i moralnych). Wykorzystują swój status instytucji zaufania społecznego do realizacji prywatnych celów komercyjnych.

Jakie kierunki działalności uważa Pan za priorytetowe dla ukraińskiego trzeciego sektora w obecnej chwili?

Priorytetem winno być silne wsparcie organizacji ideowych, działających w sposób niekoniunkturalny, uczciwych, zaangażowanych, tych z prawdziwym, niekwestionowanym dorobkiem. Myślę o organizacjach od lat wiernych swoim celom statutowym. Ważne jest dla nich wsparcie merytoryczne, informacja o możliwościach pozyskiwania grantów, wciąganie w sieci międzynarodowych partnerstw, zapraszanie na przyjazdy studyjne, staże.

Niezwykle istotne jest przekazywanie im wiedzy menedżerskiej, zarażanie myśleniem, iż nie ma sprzeczności pomiędzy realizacją szczytnych celów a skutecznością w zarządzaniu (tj. sięganie po nowoczesne, niekonwencjonalne rozwiązania zarządczo­‑promocyjne). Uważam, że wtórny charakter ma obszar działalności (kultura, edukacja, działalność charytatywna). Kluczowe znaczenie ma wiarygodność, dorobek i przejrzyste intencje.

Jak duży niewykorzystany potencjał obywatelski drzemie w społeczeństwie ukraińskim? Jakie są sposoby jego wyzwolenia?

Olbrzymi. Dotychczas eksplozja postaw i aktywności obywatelskich miała charakter incydentalny lub akcyjny. Myślę m.in. o wielkim zrywie i zaangażowaniu w ramach pomarańczowej rewolucji. Dotyczy to także mniej spektakularnych, ale istotnych (nierzadko lokalnych) działań. Jednak te wartościowe akcje i przedsięwzięcia, nie miały kontynuacji, niepodsycane umierały śmiercią naturalną. Ich liderzy albo rezygnowali z aktywności albo ich pasja i ideowość były cynicznie wykorzystywane. Ale to tylko jedna (negatywna) strona medalu.

Druga jest taka, że istnieje – wprawdzie uśpiony, – ale wielki potencjał. Ci wszyscy, którzy z przekonaniem i bezkompromisowo zaangażowali się w dowolne działania obywatelskie, na zawsze już naznaczeni są pozytywnym wirusem pożądanej aktywności.

Ukraińcy to ludzie o ogromnej kreatywności i wyobraźni. Warunkiem jest uświadomienie potrzeby działań konsekwentnych, dalekowzrocznych. Stałe podkreślanie, że nie wolno się zrażać po pierwszych niepowodzeniach. Wyzwalanie potencjału obywatelskiego to dyscyplina dla długodystansowców. Musimy wskazywać jak ważna jest przejrzystość działań i – ułatwiających ich realizację – procesów i procedur. Istotne, aby wzmacniać przeświadczenie, iż warto przyjmować od partnerów i przyjaciół nie tylko wsparcie finansowo­‑logistyczne, ale także standardy i fundamentalne wartości.

W jakim stopniu możliwe jest przeniesienie doświadczeń w zakresie działalności NGO’s­‑ów z innych krajów europejskich w realia ukraińskie? Czy ukraiński trzeci sektor ma własną specyfikę? Jaką?

Oczywiście ukraińskie organizacje pozarządowe muszą zbudować własny, niepowtarzalny model funkcjonowania, uwzględniający mentalność, doświadczenia historyczne oraz specyfikę lokalną. Mając pełną świadomość, iż organizacje pozarządowe (pomimo wskazanych wyżej problemów i ograniczeń) są najlepszymi sojusznikami na drodze budowy społeczeństwa obywatelskiego, należy pokazywać europejskie doświadczenia.

Sądzę, – używając rzecz jasna ogromnego uproszczenia – że osoby i instytucje zaangażowane w przekazywanie doświadczeń, popełniają dwa kardynalne błędy. Pierwszy to bezkrytyczne przyjmowanie tłumaczenia, iż specyfika życia, możliwości działania ukraińskich NGO’s­‑ów są tak krańcowo różne od europejskich, że transfer wiedzy dotyczącej standardów zarządczych i etycznych jest zgoła niemożliwy. Należy zatem przekazywać pieniądze i niczego nie żądać. Nierzadko europejscy eksperci dają się uwieść tradycyjnej ukraińskiej gościnności. Bezkrytycznie wtedy dają nabrać się na blichtr świetnej aktywności i ideowości.

Na drugim biegunie stoi postawa mówiąca, że w żadnym postradzieckim kraju nie uda się zbudować społeczeństwa obywatelskiego, trzeba być zatem w stosunku do NGO’s­‑ów totalnie nieufnym, a zaufanie zastąpić permanentnymi kontrolami.

Moje doświadczenie kilkunastu lat pracy z ukraińskimi organizacjami pozarządowymi (a także administracją, gdyż synergia działań sektora publicznego i pozarządowego jest niezwykle ważna) wskazują, iż z ogromnym wyczuciem i szacunkiem, ale jednak jednoznacznie i bezpośrednio, należy wskazywać na kluczowe polskie czynniki sukcesu. Bardzo niekorzystne jest pozostawienie ukraińskich partnerów w przekonaniu, że warunkiem sukcesu są tylko pieniądze, a nie skuteczne (nierzadko bolesne) reformy. Należy podkreślać wagę konsekwencji, pracy u podstaw oraz wagi wysokich standardów etycznych i przejrzystości finansowej i personalnej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA